Międzymorze – idea polityczna wysuwana przez Józefa Piłsudskiego przed I wojną światową zakładająca utworzenie federacji państw Europy Środkowej i Wschodniej. Docelowo do Międzymorza należeć miał obszar między morzami Adriatyckim, Bałtyckim a Czarnym („Morza ABC”), a konkretnie Polska, Litwa, Łotwa, Estonia, Białoruś, Ukraina, Czechosłowacja, Węgry, Rumunia, Jugosławia oraz ewentualnie Finlandia.

Proponowana federacja miała nawiązywać do jagiellońskich tradycji wielokulturowej Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Piłsudski uważał, że jej powstanie pozwoli uniknąć państwom Europy Środkowej dominacji Niemiec czy Rosji.

Międzymorze było jednak postrzegane przez część Litwinów jako zagrożenie dla ich nowo powstałego, niepodległego państwa, zaś Ukraińcy uważali tę ideę za sprzeczną z ich niepodległościowymi dążeniami. Prócz tego sprzeciwiała się jej Rosja i większość zachodnich mocarstw z wyjątkiem Francji.

Idea Międzymorza uzupełniała się z inną geopolityczną wizją Piłsudskiego – prometeizmem, której założeniem był podział najpierw Imperium Rosyjskiego, a następnie ZSRR.

W ciągu dwóch dekad od porażki idei Międzymorza wszystkie państwa mające być członkami federacji znalazły się w strefie wpływów ZSRR lub III Rzeszy.

"Pojawiają się takie głosy, aby obecny kiepsko funkcjonujący sojusz Gruzji, Ukrainy, Azerbejdżanu i Mołdawii przekształcić w sojusz, którego uczestnikiem miałaby być Litwa, Łotwa, Estonia oraz Polska – mówi w rozmowie z Onetem ekspert PISM ds. wschodnich Piotr Kościński.

Richard Drozdowski pisze w komentarzu opublikowanym na stronach Euromaidanu, że utworzenie nowego silnego sojuszu państw byłoby sposobem na rozwiązanie kryzysu ukraińskiego. W pierwszej fazie jego tworzenia wzięłyby udział trzy państwa: Ukraina, Polska i Litwa. W drugiej fazie do Intermarium przystąpiłyby Czechy, Słowacja, Łotwa i Estonia. W końcu sojusz wzmocniłyby również Białoruś, Węgry i Chorwacja.

Nie będąc w NATO, Ukraińcy nie mogą bowiem liczyć na pomoc militarną ze strony państw Sojuszu, a pakt Międzymorza zapewniłby Ukrainie stabilność i miałby wywołać w Rosji strach przed kolejnymi atakami na państwa należące do Intermarium.

"Z pewnością trzy kraje partnerstwa wschodniego, które chcą zbliżyć się do siebie, to Ukraina, Mołdawia i Gruzja. Jednak to nie wystarczy, by stworzyć sojusz wojskowy. Najlepszym scenariuszem dla Ukrainy byłoby wejście do NATO. Jednak nawet to nie dałoby Ukrainie pełnego poczucia bezpieczeństwa. Litwa, Łotwa czy Estonia też nie mają pewności, czy jeśli w ich granicach pojawią się zielone ludziki, to NATO uzna to za agresję, ale z pewnością mogą się czuć bezpieczniej niż Ukraina – podsumowuje Kościński.