To, co się wydarzyło podczas posiedzenia Rady Samorządu Miasta Wilna 17 czerwca b.r., można określić, jako skandal polityczny. Głosując w sprawie zezwolenia na kompletowanie 11-12 klas w dwóch szkołach – litewskiej im. M.Daukšos oraz polsko-rosyjskiej im. J.Lelewela - rada zastosowała podwójne standardy. Jest to poniekąd zemsta trzonu koalicji rządzącej na AWPL za nieudolne kierowanie szkolnictwem w poprzedniej kadencji oraz przygotowanie gleby pod przejęcie obecnie zajmowanego przez słynną „piątkę” budynku. Organizatorem podjęcia kontrowersyjnych decyzji rady wystąpił odpowiedzialny za oświatę wicemer Valdas Benkunskas, któremu dopomógł nowy włodarz stolicy Remigijus Šimašius. A ucierpieć na tym może polsko - rosyjska szkoła.

Liberałowie oraz konserwatyści wyznają moralność Kalego?

Pod koniec kwietnia b.r. ubiegające się o status długiego gimnazjum szkoły, działające w tej samej dzielnicy Wilna, na Antokolu – im. J. Lelewela oraz im. M.Daukšos - otrzymały negatywne wnioski Ministerstwa Oświaty i Nauki, dotyczące przygotowania tych placówek oświatowych do realizacji programów kształcenia specjalistycznego o kierunku inżynieryjnym.

Za litewską placówką wstawili się wpływowi politycy, szkołę tę również odwiedził p.o. ministra oświaty i nauki Juozas Bernatonis, który po zapoznaniu się z sytuacją podpisał wniosek na rozpoczęcie procesu akredytacji. Ministerstwo na piśmie poinformowało samorząd oraz szkołę, że 25 czerwca b.r. do szkoły przybędzie komisja opiniująca.

Na kilka godzin przed posiedzeniem Rady Samorządu Miasta Wilna, na którym miała zapaść ostateczna decyzja w sprawie szkoły im. J.Lelewela, z kierownictwem resortu oświaty na temat akredytacji rozmawiali posłowie frakcji Akcji Wyborczej Polaków na Litwie. Jak powiedziała dla jednego z internetowych portali starosta frakcji Rita Tamošiūnienė, rozmowa była konstruktywna i życzliwa. „Spotkanie pozytywnie nas nastawiło. Zarówno wiceminister, jak i minister (Audronė Pitrenienė na krótko również wpadła na to spotkanie - ZB) są przychylnie ustosunkowane, chcą rozstrzygnąć problem akredytacji. Wiadomo jednak, że nieraz dochodzi do przerzucania odpowiedzialności z samorządu na ministerstwo, z ministerstwa – na samorząd, ale teraz wszystko zależy od ministerstwa”- stwierdziła Rita Tamošiūnienė.

Wynikiem tego spotkania było nie tylko dodanie otuchy polskim posłom, ale też ogólnikowe pismo do samorządu, w którym wiceminister G.Krasauskienė prosiła mera o odroczenie decyzji w sprawie Szkoły Średniej im. J. Lelewela, mając na uwadze zapowiedzianą nowelizację ustawy o oświacie, i, co za tym idzie, odroczenie terminu reorganizacji szkół.

Wicemer konserwatysta Valdas Benkunskas oświadczył jednak, że pismo to nic nie zmienia, gdyż Ministerstwo Oświaty i Nauki już wcześniej odpowiedziało negatywnie na wniosek szkoły im. J Lelewela o przyznanie statusu długiego gimnazjum.

Liberałowie i konserwatyści w stołecznej Radzie nie chcieli nawet słyszeć argumentów radnej AWPL Edity Tamošiūnaitė, że szkoła odpowiada formalnym kryteriom , według których w 11 - 12 klasach ma być co najmniej po 20 uczniów, więc powinna zostać długim gimnazjum. Zdaniem radnej ta kwestia w ogóle nie powinna była trafić na Radę, bowiem zgodnie z ustawą o oświacie wszystkie decyzje w sprawie kompletowania klas muszą być przyjęte do 31 marca. Podała ona w wątpliwość również otrzymaną przez szkołę negatywną odpowiedź ministerstwa w sprawie akredytacji, którą jakoby podpisał nie minister, lecz jakiś urzędnik. Od siebie w tym miejscu bym dodał, że wiceminister oświaty i nauki Genoveita Krasauskienė, (która przecież kieruje Komisją d.s. akredytacji programów kształcenia średniego, więc musiałaby podobny wniosek przynajmniej wizować) powiedziała mi, że odpowiedzi ministra D.Pavalkisa dla szkoły im. J. Lelewela nie widziała. Zdaniem radnej, nie jest jasne, na czym ministerstwo mogło oprzeć negatywny wniosek o szkolnym programie kształcenia specjalistycznego, skoro, żaden ekspert tego programu nie weryfikował. Potwierdził to prorektor Wileńskiego Uniwersytetu Technicznego im. Giedymina prof. dr. Romualdas Kliukas w rozmowie z E.Tamošiūnaitė. Radna prosiła „nie łamać ustawy o oświacie i nie niszczyć dobrze funkcjonujący system edukacji”.

A więc, całkiem logiczne i słuszne były argumenty, tylko dlaczego szkoła oraz radni AWPL milczeli o tym wcześniej?

Nieprzychylnie nastawieni do tej szkoły radni nie chcieli usłyszeć również prośby nauczycielki Barbary Subocz, która poinformowała Radę, że społeczność placówki włożyła niemałe środki własne w przygotowanie bazy materialnej szkoły do realizacji programu oraz dosłownie błagała „dać szkole szansę”.

Były wicemer, obecnie radny AWPL Jarosław Kamiński zarzucił aktualnemu wicemerowi Valdasowi Benkunskasowi protegowanie interesów szkół z litewskim językiem nauczania. Po przejęciu stanowiska wystosował on bowiem do ministerstwa pismo w sprawie akredytacji tylko kilku wybranych szkół, pomijając resztę, co do których samorząd poprzedniej kadencji również podjął stosowne decyzje dotyczące ich akredytacji.

"Otrzymałem po Panu w spadku nie tylko gabinet, ale też kupę nie załatwionych spraw. Sprawowaliście władzę w mieście w poprzedniej kadencji. AWPL kierowała oświatą a Pan, jako wicemer, personalnie odpowiadał za szkolnictwo. Co przeszkodziło wam w czas przeprowadzić akredytację nie tylko polskich szkół, ale również wielu litewskich oraz rosyjskich? - odciął Valdas Benkunskas.

Tak więc, 23 radnych głosowało za tym, by od września w Szkole Średniej im. J.Lelewela nie było klas 11-12, 16 głosowało przeciwko, 7 wstrzymało się od głosu. Ponieważ głosy radnych rozłożyły się po równo, decydującym okazał się głos mera Remigijusa Šimašiusa, który, jak i jego koledzy, zagłosował przeciwko formowaniu 11-12 klas.

Omawiając kolejne pytanie o zezwoleniu Szkole Średniej im. M. Daukšos na kompletowanie 11 - 12 klas radni jednogłośnie poparli prośbę pod warunkiem „uzyskania przez szkołę akredytacji z ministerstwa”. Należy zauważyć, że w obu przypadkach radni bardzo się śpieszyli. Różnica jednak polega na tym, że odnośnie litewskiej szkoły decyzję podjęli „na wyrost”, zaś polsko - rosyjską szkołę postanowili „załatwić od ręki” nie pozostawiając jej obiecanych przez wiceminister oświaty i nauki szans.

Odezwała się więc dobrze znana moralność Kalego z powieści Henryka Sienkiewicza „W pustyni i w puszczy”. Zdaniem Kalego zły uczynek był równoznaczny z tym, że ktoś zabierze mu krowy, a dobry uczynek polegał na tym, że sam komuś te krowy zabierze. Gratuluję radnym literackiego wyczucia.

Zbigniew Balcewicz

Sygnatariusz Aktu Niepodległości Litwy

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.