Nowy pomysł brytyjskiej Academy of Medical Royal Colleges ma sprawić, że mieszkańcy Wysp będą w lepszej kondycji. Do tej pory lekarze mieli obowiązek zalecania jakichkolwiek form aktywności fizycznej wyłącznie otyłym pacjentom. Od teraz, zachętę do uprawiania sportu usłyszy każdy, kto odwiedzi swojego lekarza rodzinnego. Ale nie tylko sportu – doktorzy mogą namawiać swoich pacjentów także na energiczne spacery, korzystanie ze schodów zamiast windy, jazdę na rowerze, wyprowadzanie psa, taniec, prace domowe, albo aktywność seksualną.

Mimo obaw o to, że część pacjentów może się czuć urażona tym, że lekarz rodzinny namawia ich do częstszego współżycia, większość medyków uważa, że to słuszna idea. – Za dużo moich pacjentów za brak jakiejkolwiek aktywności fizycznej płaci złamaniami czy przedłużającym się złym stanem zdrowia. A nawet najmniejsza dawka ruchu może zrobić ogromną różnicę – skarży się Scarlett McNally, konsultantka ortopedyczna z jednego ze szpitali w hrabstwie Sussex. I dodaje, że w przypadku wielu chorób ćwiczenia zamiast lekarstw są tak samo, a nawet bardziej efektywne.

Potwierdza to zresztą Akademia. Jej członkowie przekonują, że ćwiczenia to często niedoceniana „cudowna kuracja”, która mogłaby zaoszczędzić pacjentom wielu chorób i cierpień, a służbie zdrowia miliardów funtów rocznie. Jako przykład podaje m.in. raka piersi, gdzie jakiekolwiek ćwiczenia mogą zmniejszyć ryzyko jego wystąpienia o 25%. Ta sama reguła dotyczy również demencji (o 30%), chorób serca (40%), a także uszkodzeń stawu biodrowego (50%).