Miejsce akcji: angielskie Keighley i okolice, czas: środek październikowej nocy, bohaterowie: zdradzony mąż, jego niewierna żona, kochanek żony i jego kuzyn. Brzmi jak początek dramatu, ale niestety wydarzyło się naprawdę.

Skomplikowana sytuacja uczuciowa 26-letniej Magdaleny D. doprowadziła do sytuacji, w której aż 3 mężczyzn rozpoczęło z jej powodu walkę na śmierć i życie. Choć przeżył jej mąż, nie można mówić o wygranej, gdyż właśnie oczekuje w areszcie na wyrok za zabójstwo, którego dokonał z miłości do niewiernej żony.

Do konfrontacji pomiędzy 34-letnim Grzegorzem D. a 23-letnim Edgarasem Maslauskasem doszło, kiedy ten drugi zabrał swoją kochankę Magdalenę do nocnego klubu 26 października zeszłego roku, podaje serwis Keighley News. Nieszczęśliwy mąż, wiedząc o tym, że jest zdradzany, w desperacji nie przestawał dzwonić i pisać do swojej ukochanej żony, co na tyle zdenerwowało młodego kochanka, że postanowił się z nim rozprawić w jego własnym domu.

23-latek, nabuzowany agresją, alkoholem i kokainą wezwał na pomoc swojego kuzyna Igora Jazveniuka i jego kolegę. Razem udali się do domu Grzegorza D., gdzie po wyważeniu drzwi wdali się z nim w szarpaninę. Próbując się bronić, Polak chwycił za nóż, którym zadał Maslauskasowi 8 ciosów, m.in. w klatkę piersiową, brzuch i ramiona. Również kuzyn kochanka został potraktowany nożem, który trafił w jego serce. Po wszystkim Grzegorz D. napisał do żony "zabiłem ich obu".

Kiedy sprawczyni zamieszania przybiegła na miejsce zbrodni i została wezwana policja, okazało się, że choć Edgarzas Maslauskas faktycznie nie przeżył ataku wściekłego męża, jego kuzyn ma jeszcze na to szanse. Został przetransportowany do szpitala w Leeds, gdzie faktycznie doszedł do zdrowia. Z tego powodu Polakowi zostały postawione zarzuty jednego zabójstwa i jednej próby zabójstwa z poważnym uszkodzeniem ciała, do których przyznał się bez cienia wątpliwości.

Czyny Grzegorza D., który jest zdruzgotany tym co się stało i czuje się winny nie tylko w stosunku do ofiar, ale też ich rodzin, najprawdopodobniej zostaną potraktowane jako zbrodnia dokonana w obronie własnej i jako odpowiedź na agresję ze strony kilku pijanych mężczyzn. Według obrońcy Polaka, równie winna czuje się jego żona, która stała się przyczyną tragedii. Jeszcze na miejscu zbrodni krzyczała do policjantów, że "to wszystko jej wina, ale nie potrafi nie kochać tych dwóch mężczyzn". Teraz odwiedza go w areszcie, gdzie Grzegorz D. oczekuje na wyrok skazujący, który zostanie ogłoszony 17 kwietnia o godz. 10:30 w sądzie w Bradford.

Dołącz do nas na Facebook'u. Bądź poinformowany