„Obecnie wszyscy chyba dobrze rozumiecie, że Kedys jest... był... przede wszystkim to on był pedofilem” — powiedział dziennikarzom Aleksandras Ūsas w II. Wileńskim Sądzie Rejonowym, w którym jest rozpatrywana sprawa jego zmarłego syna. Andrius Ūsas pozostaje jedynym podejrzanym w głośnej sprawie.

Ūsas starszy oskarżył rodzinę Kedysów, że nie oddaje dziewczynkę matce, bo boi się, że prawda wyjdzie na światło dzienne. „Oni chcą zachować dziewczynkę, bo gdyby oddali po pół roku albo po roku ona powiedziałaby całą prawdę, wyobrażacie sobie jaka to będzie bomba?” — stwierdził Aleksandras Ūsas. Natomiast nie wykonywanie nakazu sądowego porównał do porwania dziecka.

Ūsas skrytykował wypowiedzi członków rodziny zmarłego Kedysa, że zostali pokrzywdzeni w wyniku rzekomego molestowania dziewczynki. „Tylko my, na których wylewa się mnóstwo brudu, których syna grób jest niszczony i za przeproszeniem polewany nieczystościami, jesteśmy niepokrzywdzeni” — gorzko ironizował Aleksandras Ūsas.