Irena Degutienė swoją opinię na temat patowej sytuacji wyraziła w wywiadzie dla „Žinių radijas”. Najmądrzejszym zachowaniem matki, zdaniem polityk, byłoby stwierdzenie, że niezależnie od przychylnej decyzji sądu, w przypadku braku innego wyjścia, dziecko mogłoby na jakiś czas zostać pod opieką dotychczasowego opiekuna i dziadków.

„I być może po 10-20 latach dziewczynka przyszłaby do matki z podziękowaniami za podjęcie mądrej decyzji. W tym przypadku wszystko jest w jej (matki – DELFI) rękach. Ale jeżeli żadna ze stron nie chce ustąpić i uwzględnia tylko decyzje sądu, to zgodnie z decyzją sądu dziecko już powinno być pod opieką matki” – tłumaczyła Irena Degutienė.

Przewodnicząca Sejmu twierdzi też, że politycy „nie powinni dolewać oliwy do ognia”. Zdaniem Ireny Degutienė, w obliczu podziału zdań w społeczeństwie, członkowie rodziny są jedynymi osobami mogącymi zakończyć sprawę.

„W sytuacji gdy niezależnie od decyzji sądu żadna ze stron nie chce ustąpić, dziecko jest stale szarpane, jego życie jest niszczone, być może dorośli powinni pójść po rozum do głowy i zakończyć całą tę historię” – mówiła polityk.

Zgodnie z decyzją Rejonowego Sądu w Kiejdanach (Kėdainiai), prawo opieki nad dzieckiem zostało przekazane matce dziewczynki, Laimutė Stankūnaitė. W ubiegłym tygodniu sąd zezwolił na zabranie dziecka z domu ciotki nawet z użyciem siły. Decyzja sądu jest prawomocna.

Następnego dnia, Kancelaria prezydent Litwy wydała oświadczenie, że dobro dziewczynki jest najważniejsze i powinna być zapewniona ochrona praw dziecka. Zdaniem prezydent Dalii Grybauskaitė, użycie siły wobec dziecka jest niedopuszczalne. W oświadczeniu zostało podkreślone, że tego zabrania również decyzja sądu, w której mowa jest o możliwości użycia siły nie wobec dziecka, ale przeciwko osobom, utrudniającym wykonanie decyzji.

Gdy do domu dziadków przybyła komornik z zamiarem zabrania dziecka, wynikło zamieszanie i szamotanina, w związku z czym decyzja sądu o przekazaniu córki Drąsiusa Kedysa matce nie została wykonana.

Po akcji, policja w Kownie twierdziła, że funkcjonariusze nie używali siły, a szamotanina rozpoczęła się między bliskimi Drąsiusa Kedysa a matką dziecka. Jednak w opublikowanym w internecie nagraniu widać wyraźnie, że w konflikcie wzięli udział również funkcjonariusze w kominiarkach.

O przekazaniu dziecka matce zdecydował Rejonowy Sąd w Kiejdanach 16 grudnia ubiegłego roku. Jednak decyzja do dziś nie została wykonana. Neringa Venckienė twierdzi, że dziewczynka nie chce mieszkać z matką.